środa, 30 kwietnia 2014

PROMOCJE !!!




Kiedy widzę gdzieś napis -40% oczki zaczynają mi się robić jak spodki z jednodolarówką na środku
( pamiętacie Wujka Sknerusa? no to tak mniej więcej wtedy wyglądam ). Ostatnio wywęszyłam taka promocję w Rossmanie. Całe - 49% !!! Bajka. Pierwszy tydzień na podkłady, drugi na tusze do rzęs, kredki itp., trzeci na szminki. Wzięłam więc moją kochaną siostrę ( w przeciwieństwie do mnie wcale nie leciała
jej ślina na widok procentów ) za fraki i siłą wepchnęłam do sklepu. A tam... poezja! Wszystko o połowę taniej! No i się zaczeło... Wybieranie, przebieranie, szperanie, smarowanie, ciapanie, porównywanie, tapetowanie...

45 minut później...

A: Aneta ja już nie mogę, duszno mi, no ja Cię proszę przecież ja Ciebie, chodźmy już stąd...
A: Czekaj, jeszcze Ci bronzer znajdę!
A: Nie chcę BRONZERA !!! MAM WYSTARCZAJĄCO BRĄZOWĄ TWARZ !!!

I targa mnie za kurtkę, kierując ku wyjściu... no to poszłam.

Tak czy siak, zaopatrzyłam nas ( za ciężko zarobione siostrzane pieniądze ) w solidne zapasy.
Większości produktów jeszcze nie używałyśmy, ale jak tylko będę coś więcej o nich wiedzieć ( czytaj: albo wypali mi twarz, albo zastanę na niej solidną porcje wyprysków, albo będzie porcelanowo-idealnie gładka jak pupka niemowlaka ) to się z Wami tą wiedzą podzielę :)



When I see somewhere a sign -40 % my eyes starting to get bigger and bigger with one dollar sign inside ( remember Uncle Scrooge? Then I look extacly the same ). Recently I found such promotion 
in the Rossman . The whole - 49 %! Tale. First week of promotion on the foundation, the second 
on mascara, crayons, etc., the third on lipstick. So I grab my "little" sister ( unlike me, she wasn't really excited ) for coat-teils and force shoved to the store. And there ... poetry! Everything about half the price! And all began ... selecting, make up, testing, comparing... 

45 minutes later ...

 A: Aneta I can't stand this any much longer, it's stuffy to me, please, really, please You politely, let's get out of here ... 
A: Wait, I have not yet found a bronzing powder for You! 
A: I do not want BRONZER! I HAVE ENOUGH BROWN FACE! 

Than she drawing my jacket and heading toward to the exit ... well I went out. 

Anyway, I bought us ( for the sisters hard-earned money ) in solid reserves. Most of the products 
we don't used sooner, but as soon as I check them I will know something more about them 
( read : either burn my face, or after using I will find a solid portions of pimples, or my skin will 
be porcelain and perfectly smooth as a baby's bottom ) and share this knowledge with You :)





 PONOĆ:  Minimalizuje widoczność porów, wytrzymuje i nawilża do 12h, pozwala skórze oddychać, matuje, rozświetla, sprawia, że skóra jest delikatna, i ma filtr SPF 25.

APPARENTLY: minimize visibility of pore, lasted and moisturizes by 12h, allowse the skin to breath, mattifying, brightening, make the skin delicate, and has SPF 25.

 

MÓWIĄ ŻE: jest matujący o konsystencji delikatnego kremu ( rzeczywiście i jest bardzo gęsty ), matuje na długo, lekka formuła, nie pozostawia maski.

THEY SAID: is mattifying, has texture of delicate cream ( really is very dense ), mattifying 
for a long, light formula, leaves no mask effect.



ZAPEWNIAJĄ: że jest długotrwały, daje naturalny efekt, trwały do 24h, dopasowuje się do mimiki twarzy no bo oczywiście ma Micro-Flex ( whatever... ), jest odporny na ciepło, wilgoć, ruch, emocje ( ????? nie czytaj: letnie upały na skwarka, kąpiel w basenie, maratony, płacz od wieczora do rana - chociaż to w zasadzie wilgoć ).

THEY ENSUREING: is longlasting, make a naturall effect, stays by 24h, adapting to face mime becouse of Micro-Flex ( whatever... ), is warm, moisture, movement, emotion ( ????? don't read 
as: summer heats, swimming in the pool, marathons, scream from evening to the morning - although in fact it's dampness ).




A TU: rozświetlający, kryje oznaki zmęczenia ( rozumiem, że wszelkiego rodzaju ),  pozwala skórze oddychać.

AND HERE: this is radiance concealer, hiding signs off long day and short night, allowse the skin 
to breathe.






poniedziałek, 28 kwietnia 2014

SPÓDNICA MAXI I WITKACY


Nawet nie będę się rozpisywać. Po prostu: Kobiety noście maxi!

I will not even write a lot. Frankly: Ladies wear your maxi skirts!


Last Monday...









Spódnica maxi NN / skirt - 19 zł ( Vinted )
Kurtka Bershka / jacket - ok. 30zł ( Szafa )
Sweterek H&M / sweater - prezent / a gift
Workery NN / workers - 60 zł ( Allegro )
Torebka NN / handbag - 15 zł ( Szafa )

Ostatnie zdjęcie - mój mały fotograf ;)
The last pictur - my little photographer ;)

Zdjęcia robiłyśmy w Zaułku Witkacego. Nie ukrywam, że uwielbiam gościa za jego sposób pojmowania siebie i świata. Ciężko go doprecyzować. Jeśli będziecie miały okazję koniecznie przeczytajcie "622 upadki Bunga, czyli demoniczna kobieta". Typ humoru, którego dzisiaj próżno szukać przewleczony na nitce straceńca emocjonalnego. Majstersztyk. Dostępna między innymi TUTAJ.

Pictures were done on Witkacy's Alley. I can't hide that I adore this guy for his mindset about himself and all around. It's hard to define him. If You will have a chance necessarily read "622 folls of Bung". Type of humor which is hard to find today spoken by the emotionally desperado. Outstanding book for me. 

                                    

niedziela, 27 kwietnia 2014

JAK KUPOWAĆ W SECOND-HANDACH ? / HOW TO BUY IN SH ?

 Ciuchy z ostatniego wypadu ( drożyzna, ale udało nam się coś znaleźć ) :

Clothes from the latest visit in sh ( high prices, but at least we found something) :







Parka VETO ( dla mamy / for my mum ) - 20 zł sh
Marynarka / Jacket  Klaus Steilmann - 4 zł sh
Podkoszulek NN / Longsleeve ( rewelacyjny materiał / great fabric) - 16 zł sh
Mgiełka / Shirt KappAhl  ( siostry ) - 20 zł sh


No więc...
najlepiej kupować tak, żeby być w 100% zadowolonym. Banał. Tylko jak to zrobić?
Otóż, tak naprawdę wystarczy trzymać się kilku podstawowych zasad, żeby uniknąć wydania pieniędzy na coś co potem i tak ląduje w najlepszym wypadku na denku szafy.

Po pierwsze - rozmiar. Tak, moje drogie, wierzcie na słowo - ma znaczenie ;) Staram się unikać kupowania rzeczy innych niż mój ( lub kogoś z rodziny ) rozmiar, wyjątkiem jest pewność, że po wizycie u krawca ciuch nie straci pierwotnego fasonu ( czytaj: że jest jak go przeszyć ), chyba że można coś nosić jako oversize i nadal świetnie wygląda, w innym wypadku wolę sobie darować chwilową słabość..

Po drugie - stan. Ubrania z zaciągnięciami, starymi plamami, wyblakłe czy gdzieś rozciągnięte (nawet lekko) - out. To są uszkodzenia których nie da się naprawić, a nic nie wygląda tak mizernie jak rozciągnięty dół swetra, rękawy bluzy czy wyblakła kurtka.

Po trzecie - skład. Nie chodzi mi tu o kaszmiry czy wełnę z lamy, ale nigdy nie kupuję ciuchów które mają skład pt. 100% poliester (czy jakiś inny ester) i to absolutnie nie ze względów wrodzonego burżujstwa, takie rzeczy po prostu szybko się niszczą, zwykle wystarczy im kilka prań i kosz. Prawdę powiedziawszy szkoda mi wtedy nawet tych kilku wydanych złotych, bo można to dołożyć do czegoś co posłuży jeszcze długo.

Po czwarte - ukryte wady. Zawsze oglądam daną rzecz ze wszystkich stron, żeby nie być niemile zaskoczoną np. rozerwaną podszewką czy gigantyczną plamą od wewnątrz.

Po piąte ( i ostatnie ) - odpowiedź na pytanie: Czy mam to do czego założyć? I na to pytanie trzeba sobie zgodnie z sumieniem odpowiedzieć przed kupnem. Jeśli chodzi o ubrania ponadczasowe takie jak: jeansowe koszule, flanele, ołówkowe spódnice, żakiety, jeansy, szorty, klasyczne szpilki to na pewno odpowiedź brzmi tak. Ale już bluza z nadrukiem Rihanny, koszulka w motylki na jedno ramię, płaszcz ze wzorem ( OMG! ) sztuki abstrakcyjnej... no kwestia gustu. Chyba, że ciuch kosztuje parę groszy, albo komuś nie szkoda i będzie to zakładał tylko wtedy kiedy jest modne.

Mam nadzieję, że moja produktywność chociaż trochę Wam się przyda. ;)



So ...the best buying has to be 100 % satisfied. Cliché. But how to do it? 

Well , you really need to stick to a few basic rules to avoid spending money on something what lands in the best case on the crown of the cabinet. 

First of all - size. Yes, my dears, believe in the word - is important ;) I try to avoid buying things other than 
my ( or family ) size, except the case that I'm sure that after a visit to the tailor garment will not lose 
the original styling (read: that is how to sew ) unless it can be something worn as oversize and still looks great, otherwise I prefer to give a miss a fleeting weakness.. 

Secondly - the condition. Clothes with old stains, faded or stretched out ( even slightly ) - out . These are the damage which can not be repaired, and believe me nothing looks so miserable as baggy down of sweater or sweatshirt sleeves and faded jacket. 

Thirdly - the composition. I'm not talking about cashmere or wool of llamas, but I do not buy clothes that are composed entitled: 100 % polyester (or some other -ester ) and is absolutely not for reasons inherent petty capitalistic, this kind of things just are rapidly destroyed, usually just a few washes 
is enough to put them in the trashcan. Truth be told in that situation I feel bad for spend even this few zloty, because I can chip in  to something that will serve me for a long time. 

Fourth - hidden defects. I allways watch the garment from all sides, to be not unpleasantly surprised of a rend lining or a giant stain on the inside.

Fifth ( and last ) - the answer to the question : Is this what I wear? This question you have to answer in accordance with Your conscience before buying. When it as to timeless clothing such as denim shirts, flannels, pencil skirts, jackets, jeans, shorts, classic high heel is surely the answer is yes.  
But sweatshirt imprinted with Rihanna, t-shirt butterflies on with one arm, coat with ( OMG! ) abstract art print... it is a matter of taste. Unless the article of clothing costs a few cents, or someone doesn't care and will be wear it  only the time when it is fashionable.

I hope my advice will help You, even a little... :)

środa, 23 kwietnia 2014

HANDMADE, DIY, PSEUDO OMBRE I TEGO TYPU HISTORIE

Oto i efekty mojej przygody z wybielaczem. Uściślając:

-spodnie Troll lat wiele i jeszcze kilka ( dziwne, że jeszcze się w nie mieszczę ;) ), zwężane w nogawkach i z tyłu, później obcięte, teraz wybielone;

Here are effects of my adventure with whitener. Specifically:

-jeans from Troll which are above ten years ( strange is that I still can wear them ;) ), pantlegs was tapered, then cut, and now whiten;



- w ramach wybielacza ( którego nie miałam akuratnio w domu, a czekać z pomysłem na dzień następny nie znoszę ) wykorzystałam Domestos o zapachu morskim ;) który stał sobie bezpańsko w ilości litrów dwóch;

-miska plastikowa plus woda plus czas, duuuużo czasu...

3 godziny - nic
5 godzin - nic
8 godzin - efekt ledwie zauważalny
12 godzin - kapitulacja.. "a niech się przez noc rozpadną w tym Domestosie"
22 godziny - CUD !!!


-as a whitener ( which I didn't have at home, and waiting with an idea is something that I hate )
 I used Domestos sea breeze ;) two litres was standing lonely and waiting for me;

-plastic bowl plus water plus time, plenty of time....

3 hours - nothing
5 hours - nothing
8 hours - effect hardly to remark
12 hours - capitulation.. " let them fall apart in this Domestos overnight "
22 hours - MIRACLE !!!



Efekt odcięcia świetnie wygląda, poza tym spodenki są podwinięte do maksymalnej wysokości co na pewno pokażę Wam w którymś kolejnym poście.
O dziwo byłam przekonana, że będzie niesamowicie czuć Domestos, ale po pierwsze to chyba ten morski jest łagodniejszy dla nosa, po drugie wykąpałam je solidnie w płynie do płukania i zapach jest ok ( mimo wszystko polecam Wam jednak użyć ACE :) )

Two-colors effect is really great, beside shorts are roll up to maximum high, I show You this in some next post.
It was weird, because I thought that Domestos give's a really unpleasant smell, but this "sea breeze" is much more gentle then others, beside I wash them in conditioner. Smell is ok (  hovewer 
I recommend You to use an ACE :) )


P.S. Jeszcze jedno, jeśli chcecie wybielić poszarzałą bieliznę, albo macie jakieś plamy na białych czy jasnobeżowych ciuchach zamiast używać ACE polecam Wam wybielacz Fresh Drop. Ma formułę z aktywnym tlenem zamiast chloru, więc po pierwsze jest bardzo skuteczny ( zweryfikowane na mnóstwie moich BIAŁYCH ! ciuchów ), a po drugie ma naprawdę ładny zapach i nie niszczy ubrań tak jak środki z chlorem.

P.S. One more, if You want to whiten your ashen underwear, or You have some marks on white 
or light-beige clothes instead of ACE use the Fresh Drop which has a formula with active oxygen 
( no chlorine ), so is really effective ( check on my WHITE ! clothes ), beside has a nice smell and don't ruin cloth like whiteners with chlorine.


Na deser kilka moich nowości. / Here are some my new stuffs.


Body TopShop - 19 zł (Allegro)


Body F&F - 15 zł (Vinted.pl)


Bransoletki / bracelets  - 4,50 zł / szt / for one   (Szafa.pl  użytkownik anusiac1)
Pierścionki / rings - 2zł komplet / set